#JednoSłowo 2018

Odpowiedzialny

b_250_250_16777215_00_images_Plakaty_2018_JednoSlowo_Styczen_12_01_18.jpgPiątek I tygodnia okresu zwykłego

Naturalną rzeczą jest, że tak jak dziecko zaczyna w pewnym momencie stawiać pierwsze samodzielne kroki, tak w pewnym momencie te kroki wyprowadzą to dziecko symbolicznie z domu. Czasem mówimy nawet, że dorosłe dzieckostanęło już na nogi tzn. wzięło odpowiedzialność za swoje życie, za swoje decyzje i postawy, pracuje na swoje utrzymanie, mieszka oddzielnie.

Małe dziecko, które nie potrafi jeszcze chodzić, jest całkowicie zależne od rodziców. Jest noszone dosłownie i w przenośni na rękach. Poznaje tylko to, co rodzice mu pokażą, gdzie je zaniosą. Dla dziecka jest to wygodne – być noszonym na rękach, chodzenie bowiem męczy, wymaga zaangażowania wielu mięśni. Czasem widzimy dzieci słaniające się i strojące fochy rodzicom stękające, że nóżki mnie bolą. Do pewnego momentu rodzice biorą to dziecko na ręce, ale w pewnym momencie przestają je wyręczać – bo świat poznajemy samodzielnie, bo trzeba nauczyć się chodzić. Jak wielka wartość tkwi w tej podstawowej dla nas czynności wiedzą doskonale ci, którzy z jakiś losowych powodów chodzić nie mogą. Samodzielne chodzenie jest symbolem odpowiedzialnego życia.

Naród wybrany prosi dziś Boga o to, by ustanowił im króla. Do tej pory nie potrzebowali króla, bo Bóg był ich władcą. Kiedy pojawia się prośba o króla, wtedy Bóg pokazuje im jakie konsekwencje pociągnie za sobą królestwo i pozwala samodzielnie zdecydować. Tak jak tato uczący chodzić dziecko, ostrzega je o tym, że może upaść, ale ostateczni pozwala zrobić pierwszy samodzielny krok.

Przynoszą dziś do Jezusa sparaliżowanego człowieka, niosą go na rękach. Dorosły człowiek, którego inni niosą na rękach. Bardzo symboliczny gest. Chorobą tego człowieka, tym co go przykuwa do łoża może być ucieczka przed wzięciem odpowiedzialności za swoje życie, za swoje czyny, za swoje grzechy. Przykładów takiej postawy można dziś mnożyć w nieskończoność. To jest choroba naszych czasów.

Można ją zauważyć u wielu ludzi w różnym wieku. Młodzi, którzy pragną zrobić karierę, zabłysnąć w mediach społecznościowych, pragną by ich tam „noszono na rękach”, doceniano, hołubiono, w rzeczywistości bardzo często nie potrafią wziąć odpowiedzialności za swoje błędy i zachowania. Starzy kawalerowie, którzy latami siedzą pod maminą kiecką. W życiu duchowym także łatwiej jest doszukiwać się jakiś grzechów u swoich przodków i szukać kogoś kto będzie mnie biednego i słaniającego się duchowo nosił na rękach, niż wziąć się do roboty nad sobą, nad swoimi wadami.

Chrześcijanin to ten, kto pozostając dzieckiem Bożym nie pozwala nosić się na rękach, bierze odpowiedzialność za swoje życie we wszystkich jego wymiarach.  

primi sui motori con e-max